Nowe technologie i prawa człowieka

​Sposób UE na walkę z ekstremistycznymi treściami na portalach społecznościowych

Zgodnie z nową propozycją przedstawioną przez szefa Komisji Europejskiej, serwisy społecznościowe, które nie usuną ekstremistycznych treści w ciągu godziny otrzymają grzywnę. Czy motywacja do zmian jest rzeczywiście związana z bezpieczeństwem?

prez György Folk

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker powiedział, że jeśli chodzi o usuwanie treści o charakterze terrorystycznym, dobrowolne działania serwisów społecznościowych nie są już wystarczające. Podczas swojego przemówienia o stanie UE w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, Juncker ogłosił projekt rozporządzenia, który zmusiłby firmy społecznościowe, takie jak Facebook, Twitter i Google, do usuwania ekstremistycznych treści w ciągu godziny od ich publikacji.

Chociaż ten środek może wydawać się bardzo istotny w zwalczaniu ekstremistycznej propagandy, kilka szczegółów sprawia, że planowana regulacja związana z terroryzmem – trzecia w ciągu ostatnich 12 miesięcy – jest szczególnie niepokojąca. Sposób sporządzenia wniosku – nieprzejrzysty, bez oceny skutków oraz bez konsultacji społecznych – jest tak samo alarmujący, jak jego treść.

Narzędzie wyborcze zamiast prawdziwej propozycji legislacyjnej

Plotki o wprowadzeniu nowej regulacji krążyły od wakacji, kiedy Financial Times po raz pierwszy ujawnił oficjalny dokument na ten temat. Kwestia ta jest szczególnie aktualna w związku ze szczytem zaplanowanym przez austriacką prezydencję UE na 18 września w Salzburgu, na którym głównym tematem debaty będą bezpieczeństwo wewnętrzne i imigracja.

Komisja Junckera zamierza połączyć propozycje dotyczące kontroli granicznej, bezpieczeństwa i współpracy sądowej z ostrzejszą i bardziej stanowczą polityką migracyjną. Propozycja usunięcia ekstremistycznych treści to jedynie mały element większej układanki.

Koniec z dobrowolnym podejściem

Za pomocą nowego wniosku, Komisja postanowiła zrezygnować z dobrowolnego podejścia wobec firm internetowych w kwestii usuwania filmów, postów i nagrań o charakterze ekstremistycznym ze swoich platform. Wprowadzony na początku tego roku dobrowolny mechanizm, zastąpiono bardziej rygorystycznymi wytycznymi i skrócono limit czasu, w ciągu którego zawartość ma być usuwana z portalu.

Projekt wniosku KE zawiera następujące punkty:

  • Treści zgłoszone przez organy ścigania muszą zostać usunięte/zablokowane w ciągu godziny.
  • Właściwe organy krajowe mogą zdecydować o zgłoszeniu potencjalnych naruszeń warunków świadczenia usług związanych z terroryzmem, a firmy muszą podjąć decyzję o ewentualnej interwencji w odniesieniu do danej treści.
  • Zezwolenie na podejmowanie proaktywnych środków, które mogą doprowadzić do nałożenia obowiązku bieżącego monitorowania publikowanych treści.

Ostatni punkt jest szczególnie niepokojący z uwagi na wolność słowa. Propozycja pozwoliłaby państwom członkowskim na odstępstwo od art. 15 dyrektywy, który nie pozwala, aby władze wymagały od firm internetowych monitorowania treści publikowanych online.

Dane sugerują również, że zmniejszyło się zainteresowanie państw członkowskich ustawami antyterrorystycznymi – zważywszy, że jedynie nieco ponad połowa z nich wdrożyła w terminie dyrektywę w sprawie rejestracji pasażerów, opisaną przez UE jako kluczowy środek w walce z terroryzmem. Dyrektywa ta została zatwierdzona w kwietniu 2016 r. po fali ataków terrorystycznych we Francji i Belgii.

UE przekazała państwom członkowskim 70 mln euro na wsparcie utworzenia systemu wymiany informacji. Zwolennicy systemu twierdzą, że jest on potrzebny do identyfikowania podejrzanych wzorców zachowań. Krytycy uważają, że ustawa antyterrorystyczna narusza prawa podstawowe i nie pomaga policji w tropieniu osób podejrzanych o terroryzm. Na przykład we Francji na podstawie systemu wymiany informacji złapano jedynie 13 osób.

Pojedynczy środek nie jest dobry dla wszystkich

Biorąc pod uwagę wnioski wyciągnięte z poprzednich europejskich przepisów antyterrorystycznych, Liberties uważa, że UE powinna unikać stosowania jednego programu do automatycznego filtrowania i usuwania treści, w szczególności bez odpowiedniego przygotowania i harmonizacji z unijnym prawem o swobodzie wypowiedzi i Kartą praw podstawowych.

Zaprezentowana propozycja pokazuje ogólną tendencję Komisji do stosowania filtrów, które ostatnio przyjęto w odniesieniu do innych kontrowersyjnych tematów, takich jak mowa nienawiści online, ochrona dzieci w internecie, audiowizualne usługi medialne lub ochrona praw autorskich. Organizacja Liberties apeluje do Komisji Europejskiej, aby unikała przekazywania internetowym gigantom zadań organów ścigania. Firmy te nie mają wystarczających zasobów ani wiedzy, aby właściwie zdefiniować treści ekstremistyczne. Zbliżające się wybory europejskie nie powinny być pretekstem do zmuszenia firm do stosowania takich rozwiązań.