​Hiszpania jednak nie dokona poważnej reformy restrykcyjnego prawa ws. zgromadzeń

Plan nowego rządu dotyczący reformy niesławnego "prawa knebla" jest daleki od zaspokojenia obaw obrońców praw człowieka i obywateli Hiszpanii.

Tego lata przez kraj przeszła fala optymizmu po tym, jak nowy rząd Hiszpanii obiecał dokonać znaczących zmian w ustawie o bezpieczeństwie obywateli, powszechnie znanej jako "prawo knebla" z powodu surowych ograniczeń, które nakłada na wolność słowa i wolność zgromadzeń. Jednak z czasem optymizm zgasł. Obecne poprawki negocjowane w parlamencie pozostawiłyby w mocy te elementy prawa, które w największym stopniu ograniczają prawa człowieka.

Jak do tego doszło

Ustawa o bezpieczeństwie obywateli została zaproponowana w 2013 r. przez rząd ówczesnego premiera Mariana Rajoya, którego prawicowa partia miała w tym czasie większość w obu izbach parlamentu. Zasadniczo celem ustawy była poprawa bezpieczeństwa ludzi i ochrona porządku publicznego. W rzeczywistości prawo miało pomóc zagłuszyć przeciwników partii Rajoya w czasie, gdy kraj ogarnęły protesty anty-oszczędnościowe. Zamiast reagować na potrzeby i żądania osób w potrzebie, rząd zdecydował się ograniczyć prawo do pokojowych protestów publicznych.

Kiedy w 2015 r. ustawa weszła w życie, reakcja była szybka. Dziesiątki tysięcy obywateli wzięły udział w demonstracjach przed Kongresem i innymi budynkami w Madrycie, często nosząc na ustach niebieskie kneble lub taśmę, co miało pokazywać negatywny wpływ ustawy na wolność słowa. Prawo skrytykowała też międzynarodowa społeczność praw człowieka. W lutym 2015 r. czterech specjalnych sprawozdawców Organizacji Narodów Zjednoczonych (działających na rzecz prawa do pokojowych zgromadzeń, propagowania i ochrony prawa do wolności wypowiedzi, propagowania i ochrony praw człowieka i podstawowych wolności w ramach walki z terroryzmem oraz ochrony obrońców praw człowieka) wydało wspólne oświadczenie przeciwko ustawie ws. bezpieczeństwa, która, jak twierdzili, "nakłada kary na szeroki zakres działań i zachowań, które są niezbędne, aby korzystać z tego prawa podstawowego" oraz "niepotrzebnie i nieproporcjonalnie ogranicza podstawowe swobody, takie jak zbiorowe korzystanie z prawa do wolności wyrażania opinii i wypowiedzi w Hiszpanii".

Rights International Spain (RIS), organizacja członkowska Liberties, od momentu pojawienia się projektu ustawy krytykowała nowe przepisy. RIS podkreśla, że w celu ochrony praw człowieka, z ustawy muszą zostać usunięte ograniczenia nakładane na prawo do rejestrowania działań policji, publiczne demonstracje i działania o charakterze pokojowym.

Co jest nie tak z planem reform

Wydaje się, że obecna administracja zamierza zostawić wiele z najbardziej problematycznych części ustawy. Na początku władza twierdziła, że zapis ograniczający możliwość fotografowania lub filmowania funkcjonariuszy policji zostanie zniesiony, ale teraz wydaje się dość prawdopodobne, że przepis ten zostanie w ustawie. Nie ma ku temu żadnego powodu. Fotografowanie lub filmowanie funkcjonariuszy policji to jeden z najlepszych sposobów na to, by powstrzymać tych, którzy nadużywają swojej władzy. Nie ma sensu, aby policja, która istnieje, aby chronić innych, była przeciwna środkom, które w sposób pasywny i pokojowy zwiększają odpowiedzialność i przejrzystość ich działań. Co więcej, jeśli ktoś nadużywał wizerunku policjanta w sposób, który mógł być dla niego szkodliwy, prawne mechanizmy służące karaniu sprawców istniały już przed “prawem knebla”.

Inne problematyczne elementy ustawy, które prawdopodobnie nie zostaną zmienione, obejmują zakaz organizowania pokojowych zgromadzeń przed Kongresem lub Senatem podczas sesji oraz zakaz spontanicznych zgromadzeń. Oba zakazy naruszają fundamentalne prawo do wolności zgromadzeń. To właśnie parlament i inne budynki publiczne są miejscami, przed którymi ludzie powinni narzekać na swój rząd. Nikt nie chodziłby do sklepu z butami, żeby narzekać na kebab, którym się zatruł. Państwo ma obowiązek ochrony takich demonstracji, nawet jeśli organizowane są spontanicznie. Specjalny Sprawozdawca Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. prawa do zgromadzeń zalecił, aby we wszystkich państwach spontaniczne zgromadzenia były wyraźnie "uznane przez prawo".

Kolejny problem z “prawem knebla” polega na tym, że w bardzo niejasny sposób karze ingerencję w oficjalne wydarzenia, które obejmują wszystkie rodzaje zajść, od meczów piłki nożnej po eksmisje. Prawo stanowi, że są to:

"Działania mające na celu utrudnienie organom, pracownikom publicznym lub oficjalnym korporacjom prawidłowego wykonywania swoich funkcji, przestrzegania lub egzekwowania porozumień lub decyzji administracyjnych lub sądowych, pod warunkiem, że występują poza prawnie ustanowionymi procedurami i nie stanowią przestępstwa."

Ale jakie działania stanowią "utrudnienia"? Tego już prawo nie mówi. Pozostawia to policji zbyt wiele uprawnień i możliwości działania oraz wydawania wyroków według własnego uznania. Oznacza to, że przepis jest często stosowany w sposób, który penalizuje zupełnie pokojowe i zgodne z prawem postępowanie w demokratycznym społeczeństwie. Ciekawe, że ten zakaz w ogóle istnieje - jakich wartości ma chronić? Świętości Pucharu króla?

Za wszystkie te i wiele innych wykroczeń, “prawo knebla” wymierza absurdalnie wysokie kary grzywny. Korzystając z danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Amnesty International obliczyła, że państwo codziennie zatrzymywało średnio 80 osób, a w wyniku nałożonych grzywien do skarbu państwa wpłynęło co najmniej 25 mln euro. W rzeczywistości to dość zaskakujące, że liczba jest tak niska, biorąc pod uwagę oszałamiającą liczbę kar, jakie przewiduje prawo: od 30 tys. do 600 tys. euro za udział w proteście, na który wcześniej nie wyrażono zgody; między 600 a 300 tys. euro za próbę powstrzymania eksmisji; od 600 do 300 tys. euro za przerwanie imprezy o charakterze publicznym; do 30 tys. euro za okazanie "braku szacunku" funkcjonariuszowi policji. Te liczby nie są tylko surowe, są okrutne.

Jeszcze jest czas

Jeszcze nie jest za późno, aby rząd wysłuchał obywateli i obrońców praw człowieka i wdrożył reformy, które faktycznie poprawią sytuację w zakresie praw człowieka w Hiszpanii. Nie ma wątpliwości, że "prawo knebla" było skrajną porażką, czy to z powodu cynicznego celu uciszenia krytycznych głosów w społeczeństwie, czy ze względu na brak zwiększania bezpieczeństwa obywateli.

"Chociaż to prawo nie powinno było nigdy zostać przyjęte, a zatem należy je znieść, proces reformy ustawy o ochronie obywateli jest dobrą okazją dla władzy ustawodawczej, aby zapewnić zgodność z międzynarodowymi normami dotyczącymi wolności słowa i pokojowych zgromadzeń" – powiedziała Lydia Vicente, dyrektor Rights International Spain.

Rzeczywiście, jeśli prawodawcy wdrożą zalecenia RIS, pomogą w ochronie praw podstawowych w kraju, nie poświęcając jednocześnie bezpieczeństwa publicznego.

Jeszcze nie jest za późno, aby zabrać głos i zmienić kierunek reformy.

Aby zobaczyć ten materiał, musisz zaakceptować pliki cookie stron trzecich.