"Koktajl nie do wypicia" i słaby barman: analiza pierwszego raportu UE o stanie praworządności

Komisja Europejska opublikowała pierwsze w historii sprawozdanie o stanie praworządności w UE. Liberties z zadowoleniem przyjęła przegląd, ale ostrzega, że takie raporty nie powinny sprowadzać się do zaznaczania odpowiedniej rubryki w formularzu.

Raport opublikowany przez Komisję Europejską to pierwsza publikacja w ramach corocznej kontroli stanu demokracji w krajach UE, do której Komisja zobowiązała się od 2020 roku.

Przełomowy krok naprzód dla Komisji.

Procedura ta stanowi istotną zmianę w podejściu Komisji do zadeklarowanych przez UE zobowiązań w zakresie ochrony podstawowych wartości europejskich zapisanych w art. 2 Traktatu UE. Wartości te obejmują poszanowanie norm demokratycznych, praworządności i praw człowieka: ważnych narzędzi, które gwarantują naszym społeczeństwom wolność i możliwość satysfakcjonującego życia.

Raport koncentruje się na wynikach unijnych rządów w kilku kluczowych obszarach:

  • Wymiar sprawiedliwości, który zapewnia forum do wyrażania naszego punktu widzenia i pozwala bezstronnej osobie na podjęcie sprawiedliwej decyzji, gdy coś w życiu pójdzie nie tak;
  • Walka z korupcją, która uniemożliwia politykom podejmowanie decyzji, które na pierwszym miejscu stawiają interes ich własnych przyjaciół i rodziny, a nie nasz;
  • Wolność mediów, która gwarantuje, że dziennikarze mogą swobodnie wykonywać swoją pracę, dzięki czemu my możemy śledzić, co robią nasze rządy;
  • Mechanizmy kontrolne, które umożliwiają obserwatorom, takim jak organizacje zajmujące się prawami obywatelskimi i demokracją, pełnienie funkcji "strażników", zmuszających nasze rządy do uwzględnienia naszych opinii.

To coś więcej niż tylko "koktajl nie do wypicia"

Sprawozdanie oferuje cenny wgląd w stan demokracji w UE i przypomina, że naszych wolności nigdy nie możemy brać za pewnik.

Potwierdza dotychczasową wiedzę o trwających atakach na demokrację i wolności obywatelskie, przeprowadzane od wielu lat przez autorytarne rządy sprawujące władzę na Węgrzech i w Polsce. Podczas prezentacji raportu Věra Jourová, komisarz UE ds. wartości i przejrzystości, określiła celowo kreowaną sytuację w tych krajach jako “koktajl nie do wypicia” dla demokratycznych standardów UE.

Raport zwraca uwagę także na inne kraje UE, w których złożone i systemowe zagrożenia sprawiają, że sytuacja staje się bardzo poważna. Mowa tu w szczególności o Bułgarii, Rumunii i Słowenii.

Jednak dogłębna lektura raportów krajowych ujawnia niepokojące trendy w całej UE, w tym w krajach o silnych tradycjach demokratycznych, takich jak Belgia, Cypr, Grecja, Irlandia, Włochy, Malta i Hiszpania. Do najbardziej rozpowszechnionych problemów należą:

  • Poważne przeszkody ograniczające wolność i niezależność mediów w wielu krajach UE, w tym wpływ polityczny na media, brak pluralizmu w środowisku mediów oraz wzrost liczby ataków i procesów sądowych przeciwko dziennikarzom;
  • Nasilające się próby utrudniania obywatelom angażowania się w aktywność obywatelską i udział społeczny, podejmowane przez wiele rządów UE, między innymi poprzez ograniczanie dostępu do finansowania dla podmiotów społeczeństwa obywatelskiego i kampanie oszczerstw skierowane przeciwko działaczom i organizacjom społeczeństwa obywatelskiego;
  • Niewystarczające wysiłki na rzecz walki z korupcją w rządzie, w szczególności w przypadkach doniesień o osobach na wysokich stanowiskach publicznych i politycznych;
  • Brak uczciwości i skuteczności wymiaru sprawiedliwości, również z powodu wpływu politycznego na sądy i zbyt długie postępowania.

Raport sugeruje również, że reakcji na pandemię COVID-19 w wielu krajach UE towarzyszyło znaczące osłabienie mechanizmów kontroli demokratycznej oraz znacznie szersze stosowanie przepisów nadzwyczajnych i przyspieszone stanowienie prawa.

Wyniki sprawozdania są zgodne z obawami Liberties wyrażonymi w raporcie, który został przedłożony Komisji w ramach przygotowań do sprawozdania na temat praworządności. Odpowiadają również ustaleniom zebranym we wspólnym raporcie Liberties i Europejskiego Oddziału Greenpeace na temat nieproporcjonalnych ograniczeń wolności człowieka ze strony rządów UE podczas pandemii COVID-19.

Przełomowa inicjatywa ma jednak kilka luk

Liberties od dawna opowiada się za regularnymi i przejrzystymi inicjatywami tego rodzaju, które mogą być jednym ze sposobów na pomoc UE we wkroczeniu na wczesnym etapie, zanim zagrożenia dla demokracji staną się trudniejsze do odwrócenia, tak jak na przykład ma to miejsce na Węgrzech i w Polsce.

Sprawozdanie to dobry pierwszy krok w tym kierunku. Ma ważną wartość symboliczną, ponieważ oznacza przyznanie się Komisji Europejskiej, że UE nie jest odporna na autorytarnych przywódców, którzy próbują podważyć demokratyczne zasady i wolności od wewnątrz. Pokazuje również, że Komisja wreszcie pogodziła się z ważną rolą, jaką ma do odegrania w systematycznym monitorowaniu przestrzegania tych zasad i wolności przez poszczególne rządy UE.

Wciąż pozostaje wiele do zrobienia.

Po pierwsze, zakres kontroli Komisji pozostaje zbyt okrojony. Nie zajmuje się przypadkami łamania praw człowieka przez władze publiczne i niepowodzeniem w zapobieganiu takim naruszeniom. Nadmierny nadzór, naruszenia danych, nadużycia policji, segregacja rasowa i złe traktowanie migrantów na zewnętrznych granicach UE to jedne z najbardziej uderzających przykładów naruszeń praw człowieka w całej UE. Praworządność, demokracja i prawa człowieka są ze sobą powiązane i wzajemnie się wzmacniają: demokrację opartą na rządach prawa można urzeczywistnić tylko wtedy, gdy prawa człowieka są w pełni chronione. Jeżeli Komisja poważnie podchodzi do praworządności, powinna również uwzględnić w swojej ocenie niepokojące wzorce naruszeń praw człowieka.

Po drugie, proces prowadzący do przyjęcia sprawozdań musi być bardziej przejrzysty i obejmować wszystkie strony. Chociaż Komisja Europejska zachęcała wszystkich zainteresowanych, w tym grupy zajmujące się prawami człowieka i demokracją, do przygotowania sprawozdania, konsultacje społeczne były zbyt krótkie i miały zbyt ograniczony zakres, a podmiotom społeczeństwa obywatelskiego nie zapewniono wystarczająco dużo miejsca na współpracę z Komisją w zakresie ocen krajowych. Z pewnością nie było to łatwe zadanie, a wybuch pandemii jeszcze bardziej skomplikował sprawę. Pośpiech nie był jednak dobrym rozwiązaniem.

Po trzecie, co najważniejsze, w raporcie brakuje jasnych zaleceń dla rządów UE dotyczących sposobów rozwiązania stwierdzonych niedociągnięć. A tam, gdzie dialog najwyraźniej nie jest już możliwy, jak w przypadku autorytarnych reżimów na Węgrzech i w Polsce, wyraźnych wskazówek dotyczących działań, które Komisja zamierza podjąć. Sam raport bez zaleceń i powiązanych z nim działań następczych nie powstrzyma autorytarnych populistów przed celowym podważaniem demokracji w ich krajach – i nie powstrzyma innych przed pójściem tą samą drogą.

Jeszcze ważniejsze jest to, co stanie się później

Raport Komisji wywołał już gorące reakcje ze strony niektórych unijnych rządów, które zostały nim objęte. Węgierska minister sprawiedliwości napisała na Twitterze, że kontrola Komisji nie jest bezstronna, obiektywna ani apolityczna. Wcześniej, w reakcji na uwagi wiceprzewodniczącej Komisji Jourovej na temat praworządności na Węgrzech, węgierski premier zażądał jej odwołania. Zapowiedział również, że Węgry połączą siły z polskim rządem w celu utworzenia własnego “instytutu monitorującego praworządność''. Słowenia również poparła stanowisko Węgier.

Jednak, aby poradzić sobie z tak silnymi ludźmi jak Viktor Orbán, nie wystarczy opublikować raportu i oprzeć się na jego ustaleniach. Nie pomoże to w skłonieniu innych przywódców UE o autorytarnych tendencjach, aby wbrew swoim celom politycznym powstrzymali się od osłabiania demokratycznych norm i wolności. Nie pomoże też zapobiec pojawieniu się problemów w innych krajach.

Komisarz UE ds. Sprawiedliwości Didier Reynders powiedział podczas prezentacji, że raport na temat praworządności ma na celu zwiększenie wspólnej świadomości na temat istniejących wyzwań i otwarcie debaty z i pomiędzy krajami UE. Jednak próby znalezienia kompromisu sprawią, że autorytaryzm zyska na sile wewnątrz UE i ostatecznie osłabi UE jako grupę demokratycznych narodów. Oto kilka pomysłów na to, co Komisja i inne instytucje UE mogą zrobić, aby odwrócić ten trend:

  1. Działać surowo i przemawiać jednym głosem przeciwko rządom atakującym demokrację i wolności. Należy zastosować sankcje polityczne, gdy rządy celowo zagrażają demokracji i wolności jednostek. Może w tym pomóc porozumienie międzyinstytucjonalne zaproponowane przez Parlament Europejski.
  2. Zatrzymać przepływ pieniędzy. Komisja musi nadal ciężko pracować, jeśli chce zrealizować propozycję uzależnienia finansowania UE od przestrzegania praworządności. Do czasu wejścia w życie wniosku należy wstrzymać wypłatę środków, w tym środków na pomoc w związku z COVID-19, na zasadach lojalnej współpracy i legalnych wydatkach, jednocześnie zapewniając beneficjentom końcowym możliwość korzystania z alternatywnych kanałów finansowania.
  3. Lepiej wykorzystywać prawo UE. Komisja powinna częściej kierować sprawy do Trybunału Sprawiedliwości UE, jeśli państwa naruszają przepisy UE mające na celu zapewnienie niezależności mediów, umożliwienie stowarzyszeniom swobodnego funkcjonowania lub zapobieganie korupcji. Powinna również opracować nowe unijne przepisy, które zobowiążą państwa do ochrony podmiotów medialnych i grup praw człowieka przed nadużyciami sądowymi (znanymi jako SLAPP).
  4. Nie okazywać tolerancji dla autorytarnych reżimów. Instytucje UE powinny przeprowadzić poważną dyskusję na temat tego, jak zapewnić ściślejsze przestrzeganie wartości art. 2 przez partie polityczne UE i jej krajowe partie członkowskie. Powinno to opierać się na istniejących wymogach dotyczących rejestracji i finansowania partii politycznych w UE. Bezczynność w przypadku opóźnianego wykluczenia Fideszu Orbána z Europejskiej Partii Ludowej (EPP) powinna nas czegoś nauczyć.
  5. Zapewnić rzeczywistą pomoc we wzmacnianiu promocji demokracji i wolności. UE powinna dopilnować, aby organizacje, które pomagają we właściwym funkcjonowaniu demokracji, miały wystarczającą ilość pieniędzy. W tym na przykład niezależni dziennikarze oraz grupy zajmujące się prawami człowieka i demokracją. Powinno to być priorytetem zapowiadanego programu “Prawa i wartości”.