​Włochy: ograniczanie wolności osobistych może być sprzeczne z konstytucją

Środki mające na celu ograniczenie liczby zakażeń koronawirusem we Włoszech, w tym surowe domowe kwarantanny, opierają się wyłącznie na dekretach, a nie na przepisach prawnych, chociaż sankcje za ich naruszenie obejmują nawet karę więzienia.

Z powodu pandemii koronawirusa wprowadzono szczególne środki ostrożności, w tym kwarantannę dla osób powracających z zagranicy oraz tych które miały kontakt z osobami, które uzyskały pozytywny wynik testu na obecność Covid-19. Środki te poważnie ograniczają swobodę przemieszczania się, ale nie mogą prowadzić do całkowitego pozbawienia wolności osobistej, tak jak ma to miejsce w przypadku osób, które uzyskały pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa. Tylko osoby, które uzyskały pozytywny wyniki testu mają zakaz opuszczania domów.

Środki są konstytucyjnie wątpliwe

Nawet jeśli środki te są uzasadnione potrzebą ochrony zdrowia publicznego (art. 32 konstytucji) i mają pomóc w ograniczeniu rozprzestrzeniania się wirusa, powstają wątpliwości co do ich zgodności z konstytucją, ponieważ nie ma indywidualnego pisemnego zalecenia, które należy wysłać do zainteresowanej osoby, aby poinformować ją o dotyczących jej ograniczeniach. Obecnie wystarczy rozmowa telefoniczna lub przekaz ustny ze strony pracownika opieki zdrowotnej.

Ten sposób komunikowania się, prowadzący do potencjalnych nieporozumień, może spowodować, że środek będzie nieskuteczny. Władze nie mają również obowiązku informowania o tym, że za naruszenie kwarantanny grozi kara do pięciu lat więzienia lub całkowity zakaz opuszczania domu. Nie wiadomo, do którego sądu można wystąpić o uchylenie lub zmianę nałożonych środków. Za jednorazowe naruszenie bezwzględnego zakazu opuszczania domu (bez zarażenia innych osób) grozi kara do 18 miesięcy więzienia.

Tak więc sposób, w jaki włoski rząd zdecydował się chronić zdrowie publiczne jest w rzeczywistości sprzeczny z art. 13 konstytucji, który wyraźnie określa prawne możliwości ograniczenia wolności osobistej. Środki te są w dużej mierze oparte na rozporządzeniach i dekretach ministerialnych i mają jedynie wąską podstawę prawną w pierwotnym źródle (dekret z mocą ustawy 19/2020). Ponadto wbrew temu, co przewiduje art. 13 konstytucji, do wydania środka nie jest wymagany podpis sędziego.

Nie wystarczy poinformować o kwarantannie drogą telefoniczną

Środki te są nakładane na osoby, które, nawet nieświadomie, miały kontakt z osobami zakażonymi Covid-19. W takich przypadkach, aby móc nałożyć sankcję za naruszenie zakazu, wystarczy telefon od pracownika służby zdrowia, który poinformuje o zastosowaniu środka oraz zakazie podróżowania i kontaktów towarzyskich.

W takim przypadku, nie ma sędziego, który podpisałby się pod nałożonym środkiem, do którego dana osoba mogłaby się odwołać, żeby wytłumaczyć, dlaczego dany środek nie powinien być wobec niej zastosowany. Zamiast tego można jedynie wnieść sprawę do regionalnego sądu administracyjnego. Podobne obawy pojawiają się na przykład, gdy ograniczenia te są nakładane na dużą liczbę osób (jak miało to miejsce w Rzymie, gdzie kwarantannie zostało poddanych 500 mieszkańców budynku Palace Selam). W tych okolicznościach bardzo trudno jest zrozumieć jednostkom, co mogą, a czego nie mogą robić, jakie są konsekwencje naruszenia nakazu i jakie są możliwości (lub ich brak) stawienia się przed sędzią w celu przedstawienia powodów, dla których sprzeciwili się tym środkom.

Nie ma prawa, nie ma kary?

Jeśli nie zmienia się przepisów powszechnego prawa, jak miało to miejsce w Anglii, istnieje konkretne ryzyko, że środki będą nieskuteczne, ponieważ ludzie nie będą wiedzieli, że są wiążące. Co więcej w rzeczywistości nie można nałożyć kolejnych sankcji karnych, ponieważ nie ma indywidualnego pisemnego i wyraźnego nakazu, a sędzia może uznać, że naruszenie administracyjne nie miało miejsca, ponieważ nie jest to regulowane przez prawo. Może tak być w szczególności w obliczu środków naruszających wolność jednostki, gwarantowaną przez konstytucję i wspieraną szczególnymi gwarancjami.

Sędzia Andrea Natale z Questione Giustizia napisała: „środki ograniczające wolność osobistą nie mogą być przyjmowane wyłącznie w drodze środków administracyjnych, ale muszą - nawet dzisiaj - być przyjmowane zgodnie z prawem i pod kontrolą organów sądowych. Naruszenie art. 13 konstytucji grozi wprowadzeniem niebezpiecznego precedensu do pamięci historycznej systemu. Dziś sytuacją wyjątkową uzasadniającą wyjątek od art. 13 konstytucji jest koronawirus. Jutro, kto wie... Mam nadzieję, że jeśli ustawodawca naprawdę chce pozostać przy metaforze wojny, będzie nadal walczył z epidemią za pomocą broni, którą powierzyła mu konstytucja".